Pan Lech Kaczyński

Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej

Warszawa

 

Szanowny Panie Prezydencie,

 

31 lipca 2007 roku zakończył swoją misję w Ambasadzie RP w Australii ambasador nadzwyczajny i pełnomocny Rzeczypospolitej Polskiej Jerzy Więcław, absolwent kierunku nauk politycznych w Moskiewskim Państwowym Instytucie Stosunków Międzynarodowych (MGIMO) 1968-1973.

Ambasador  Więcław, zwerbowany przez nieznanych sprawców w 1968 roku  jako 19-letni student I roku prawa, skierowany został w tym samym roku przez równie nieznanych sprawców na 5-letnie studia magisterskie w MGIMO, elitarnej zamkniętej radzieckiej uczelni partyjnej, kuźni kadr MSZ ZSRR i Zarządu I KGB (radziecki cywilny wywiad zagraniczny, dziś  SWR, Służba Wnieszniej Razwiedki). W Polsce ukończył Podyplomowe Studium Służby Zagranicznej w Wyższej Szkole Nauk Społecznych  przy KC PZPR w Warszawie (1979-1980).  

Wyszkolony
przez Rosjan jako specjalista do spraw Finlandii, włącznie z opanowaniem notorycznie trudnego języka fińskiego, amb. Więcław spędził 9 z 16 lat swojej kariery dyplomatycznej w PRL w Helsinkach, na stanowiskach od attache do I sekretarza ambasady PRL. Co tam robił, ja się domyślam, a pan może się łatwo dowiedzieć. 

Pomimo moralnej odnowy państwa, ambasador nie został z Australii odwołany, lecz planowo zakończył swoją misję w tutejszej placowce dyplomatycznej RP. MSZ w Warszawie z czasem przyśle nam jego nastepcę. Miejmy nadzieję, że mniej zasłużonego dla sprawy komunizmu. 

Zapoznawszy się dopiero niedawno z oficjalnym życiorysem
  amb. Więcława opublikowanym
przez ambasadę RP w Australii, stanowczo nie życzę sobie pozostawać współobywatelem kombatanta-ochotnika komunistycznego ‘cichego frontu’, komunisty z radzieckiej spec-uczelni. Człowieka, który po pięcioletnim moskiewskim szkoleniu przez kilkanaście lat czynił, co mógł, by utrzymać dominację radziecką nad Europą Środkową i Wschodnią i zapobiec odzyskaniu niepodległości przez Polskę, a następnie otrzymał za to w wolnej Polsce awans do rangi ambasadora. Obecnie otrzyma zapewne albo kolejny awans w MSZ, albo luksusową emeryturę z budżetu państwa. Nie chcę być współobywatelem osób, które już w suwerennej Rzeczypospolitej wysłały tego człowieka do kraju, w którym mieszkam, jako ambasadora wolnej Polski. Nie chcę być współobywatelem ludzi, którzy już podczas pańskiej kadencji, panie Prezydencie, nie widzieli powodu, by amb. Więclawa z australijskiej placówki odwołać.
 
Nie jest mi obce pojęcie realizmu i pragmatyzmu politycznego.
  Nie zgadzam się jednak na całkowite wyrugowanie z życia publicznego mojego kraju urodzenia pojęcia ładu moralnego, oraz na zredukowanie do zera elementarnych zasad przyzwoitości w tymże życiu publicznym. 

 

Z wyłożonych powyżej powodów, zwracam się do Pana Prezydenta z prośbą  o wyrażenie przewidzianej w Artykule 137 Konstytucji RP zgody na zrzeczenie się przeze mnie obywatelstwa polskiego. List niniejszy proszę traktować jako oświadczenie woli zrzeczenia się obywatelstwa polskiego. O ile specsłużby RP są cokolwiek warte, będą potrafiły mnie znaleźć, by doręczyć mi przewidzianą polskim prawem decyzję Pana Prezydenta na piśmie.


Pozostaję z należytym szacunkiem


Stary Wiarus

Sydney, 10 sierpnia 2007 r.