Minister Klich, jak raz go w PRL nauczono, że Amerykanie to toporni idioci, do pięt Polakom nie dorastający, tak konsekwentnie się tego trzyma.

Teraz jego oczekiwania "sięgają dziesiątek milionów dolarów". Przedtem, jeszcze jako europoseł, puszczał farbę, że polska obsesja na tle zniesienia amerykańskich wiz turystycznych ma na celu otwarcie amerykańskiego rynku pracy dla Polaków:

"Może być zatem tak, że zderzą się ze sobą dwie propozycje: zniesienia wiz z propozycją dostępu do danych osobowych naszych obywateli. Jednak chociaż ochrona danych osobowych to ważna sprawa, dostęp do rynku pracy USA dla naszych obywateli jest sprawą kluczową". 

Tak trzymać, i dalej głośno się żalić, że polskiej dyplomacji nie traktują poważnie... 

Doprawdy, Pakistan to przy ministrze kolebka dyplomatycznego wyrafinowania.