Czy ktoś ma wątpliwości co do autentyczności tej relacji? Bo ja, znając niektóre konsulaty RP z autopsji, nie mam. Historia została przetłumaczona na angielski i znajduje się tam, gdzie trzeba. Nie, nie w Warszawie. Gratulacje, ministrze Sikorski. Niech żyje łączność emigracji z Macierzą.
A teraz ciupasem uruchamiajcie stado trolli, które bedzie udowadniać, że nic takiego nigdy nie miało miejsca, gdzie tam, skądże, wręcz przeciwnie, w konsulatach Ojczyzny zawsze jest milutko. Ciekawe czy londyńska policja też się wyprze interwencji…
(...)
Juz jestem po wizycie w Konsulacie-była MASAKRA!!!stanie 4 godzinne w upale z malym dzieciątkiem,bijatyka ochroniarza-zaatakowali Anglika,dla którego ten system załatwiania paszportu wydał sie bezsensowny,i który nie potrafil pogodzic sie z faktem,ze mając chore dziecko musi czekac w kolejce-nie majac pewnosci,czy zostanie przyjety i chcial porozmawiac z kims na ten temat. Nietstety ochrona ani słowa po angilsku i kiedy Anglik prosił o tłumacza albo kogos kompetentnego,ochroniarz zaczał wykrzykiwac,zeby sie wynosil i zaczal go szarpać.Anglik nie wiedzial o co chodzi,wiec dalej dopominal sie rozmowy z przełożonym ochroniarza.A nasz biedny ochroniarz-prawdopodobnie myslal,ze jakies obelgi sle pod jego adresem i buntuje sie wobec opuszczenia placowki.Zaczal go szarpac i razem z drugim niemowiącaym ani slowa po angielsku ochroniarzem,powalili zdezorientowanego Anglika na ziemie,krzyczac do niego w jezyku polskim: 'czy Ty jestes pijany?','Uspokoj sie','wyłaz stad natychmiast'.Dodam,ze Anglik byl z małym dzieckiem - synkiem moze 3,4 letnim.Ktory na widok,jak piora jego Ojca zaczal sie trzasc i plakac ze strachu.Niesety nie dalo sie go utrzymac-dziecko doznalo jakiegos szoku-oddalam go na szczescie w rece Mamy,ktora w jakis sposob dostala sie do środka-koszmar jakis.Oczywiscie dwaj wielcy jak bydlęta polscy tłukowie-ochroniarze powalajac Anglika na ziemie,robili to na srodku sali pełnej malutkich dzieci,dziec srednich biegajacych swobodnie,matek z wózkami itp,przy powalaniu rozkopali stolik z wnioskami,przewrocili fotelik dzieciecy(na szczescie ktos w pore usunąl niemowlaka),pokopali pare wozkow z dziecmi,nie wspominajac o tym,ze wszystkie maluchy,ktore były juz wieksze-zaczely plakac-noz coz...taki widok zafundowali nam wspaniali sekiuriti ofisersi.prawdopodobnie skini-bo nie wspomnialam,ze Anglik był czarnoskory.Przyjechala policja i wysluchawszy obydwu stron-jakos dziwnym trafem nie aresztowano Anglika(choc ochroniarze sie upierali,ze ich zaatakowal-dwoch naraz) i ten dalej czekał w kolejce-tym razem pobity,upokorzony przez dwoch skinow,bijacychy ich w Jego wlasnym kraju za to,ze domagal sie wyjasnien w sprawie nonsensownego czekania;z roztrzesionym dzieckiem.NO a co zrobil Pan ochroniaz,kiedy przyszla kolej wpuszczenia Anglika-podsedł do okienka i powiedzial: poprosze o Konsula jakiegos tam...z domu jakos tam...(znajomosci,znajomosci hehe),bo ten agresywny typ czyha na niego wraz ze swoja rodzina i on sobie nie zyczy go wpuszczeac,a Pani w okienku na to: oni i tak nie beda obsluzeni-tak postanowil konsul.No i nie zostali.Aha no i ja zostalam oczywiscie solennie ochrzaniona,ze wogole smialam sie wtracac,kiedy ochroniarze bili tego goscia-zasialam ferment,jak to nazwali,przepraszam wlasciwe to powiedzieli: 'tylko namieszala...Pani.' Chce szybko zapomniec o tej wizycie w KONSULACIE Polskim-bo to tragedia byla,normalnie brak mi słów...bo to mało co tu napisałam. Jak widze takie rzeczy to rzygac mi sie chce.Polacy nawet w Anglii sa tacy sami.Tragedia,buractwa sie nie wyplewi!ani słowa po angielsku,na dodatek agresywni,rozdraznieni upalem ochroniarze- pokazali,ze tak jak i w Polsce oni moga wszystko i niech ktos sprobuje sie wychylic-nie dostanie paszportu-i przyjezdzanie 200 km spoza Londynu,czekanie w 30 st upale z 7 tyg dzieckiem przez 4 godziny nie ma sensu.jestem zalamana-wlasnie teraz moja opinia na temat Polakow w Anglii-zostaje juz jednostronna- buraki,buraki,buraki!!!!!!!!!!!!
(...)





komentarze (2) skomentuj