http://www.prawica.net/node/12818
Czas na wnioski końcowe. Otóż sojusz z USA – mimo, iż wygląda jak wygląda – nie jest pomysłem złym. Jednak żeby był dla nas efektywny musi zostać spełniony jeden warunek. Ten warunek, to istnienie za oceanem prężnego, polskiego lobby. Jak do tej pory nie zauważyłem żeby takowe tam istniało. Jest sprawą kompletnie żenującą, że od tylu lat nie udało się tam stworzyć wyrazistej, polskiej grupy wpływu. Gdyby amerykańska polonia tworzyła, wzorem Żydów, mocne, zwarte lobby gospodarczo-polityczne stanowiące ileś tam milionów głosów wyborczych, sytuacja wyglądała by nieco inaczej. Pewnie wszelkie negocjacje przebiegałyby w innym tonie, a i kongresmani nie wydawali by dziwacznych rezolucji w obawie przed utratą poparcia. Tymczasem dowiaduję się, że większość amerykańskich Polaków w wyborach prezydenckich chce oddać głos na kandydata, który zapomina, iż ich druga ojczyzna jest sojusznikiem USA. No i jak tu nie kiwać takich frajerów...?
PS. Po opublikowaniu tego wpisu na stronie Salon24.pl, jeden z komentujących napisał takie o to zdania: "Prężne polskie lobby? Pręż się pan sam. Nie po to wyemigrowaliśmy. Pan niczego nie zrozumiał. Polskie lobby? Żeby wam załatwiało, naturalnie za darmo, rzeczy dla was samych nie do załatwienia? A wy w zamian będziecie nam fundować bezustanną krzywą mordę, wieczne dopominanie się o więcej i pułapkę paszportową'? Śmiech pusty."
I ta skłonność do pogardzania swoimi rodakami oraz pilnowania, aby któremuś z nich przypadkiem nie było lepiej niż nam sprawia, że wciąż będziemy nie tylko frajerami ale i wycieraczkami.
Wojciech Romerowicz
To ja jestem ten komentujący, a ten komentarz, i polemika z panem R. są tutaj:
http://www.wojciechromerowicz.salon24.pl/#comment_1226896
Zrozumienia się nie spodziewam, ale dedykuję panu R. jednoaktówkę jaką napisałem w 2001 roku:
===========
KTO TY JESTEŚ? POLAK MAŁY. JAKI ZNAK TWÓJ? ORZEŁ BIAŁY.
Wystepują:
- Bolko Jerzy Skowron, obywatel USA;
- dwóch muskularnych, krótko ostrzyżonych panów, nienagannie odzianych w jednakowe szare garnitury z kamizelka, jednakowe białe koszule i jednakowe krawaty: Al, trochę starszy, i Bill, trochę młodszy.
Akt I, Scena I
(Pokój biurowy, biurko, przy biurku dwóch muskularnych, krótko ostrzyżonych panów, przed biurkiem krzesło dla petenta. Na biurku dwie duże sterty tekturowych teczek z aktami i komputer. Z boku kosz na śmieci. Na ścianie portret prezydenta George W. Busha. W kącie flaga amerykańska obrębiona złotymi frędzlami. Al popija od czasu do czasu kawę ze stojącego na biurku kubka, Bill żuje gumę.)
Al (ogląda paszport Skowrona, oddaje paszport, wertuje teczkę):
“Panie
Skowron, czy oprocz pańskiego paszportu amerykańskiego posiada pan
jakiekolwiek dokumenty osobiste wydane przez władze państw obcych?”
Bolko Jerzy: “Tak, posiadam Kartę Polaka”
Al: “Ma pan tą kartę ze sobą?
Bolko Jerzy: “Nie, zresztą samych kart jako takich jeszcze nie zrobili, mam tylko list z Konsulatu. Karta Polaka to jest takie cokolwiek metaforyczne wyróżnienie”
Al: ”Aha, metaforyczne. A do czego pana ta metaforyczna karta upoważnia?”
Bolko Jerzy: “Karta Polaka daje mi pewne przywileje w podróżach do Polski i podczas pobytu w Polsce”
Bill (przestaje żuć gumę): “Gdzie?”
Bolko Jerzy: “W Polsce.”
Al (łagodnie): “To jest w Europie Wschodniej, nieprawdaż?”
Bolko Jerzy: “Istotnie. Właściwie w Środkowej, a dokładniej to między Niemcami a Rosją. Od pewnego czasu Polska jest członkiem NATO. Pan Prezydent Bush był tam jakiś czas temu z wizytą”
Al: “Środkowa, Wschodnia, jeden diabeł. W każdym razie niedaleko Rosji. Pewnie pan czytał w gazetach o sprawie Hanssena, tego gościa od nas, co to pracował dla Rosjan od 1985 roku. Szokujące. Mój ojciec, zanim poszedł na emeryturę, pracował w tym samym wydziale co tamten, nawet go czasami widywał. Nigdy bym nie pomyślał, że to możliwe, żeby facet na takim wysokim stanowisku zdradził, no ale w końcu Ames z CIA zrobil to samo. Ames dostał dożywocie, mam nadzieje, ze Hanssen dostanie czapę, ostatnio sądy się nie patyczkują, i bardzo dobrze.”
Bolko Jerzy: “Wyrazy współczucia”
Al: “Dziękuję. Ale my tu gadu, gadu, a czas ucieka. Wracajmy do tematu. Czy ta pańska Karta Polaka jest dostępna wszystkim obywatelom amerykańskim?”
Bolko Jerzy: “Nie, tą kartę przyznaje rząd polski wedle swego uznania”
Bill: “A co pan musi zrobić dla rządu polskiego w zamian za te przywileje?”
Al: (kopie Billa w kostkę)
Bolko Jerzy: “Nic nie muszę zrobić.”
Al (lekko zirytowany): “Bill, poczekaj, nie wyrywaj sie. Pan Skowron zapewne nie zrozumiał pytania. Panie Skowron, przepraszam za zapalczywość kolegi. Bill pracuje u nas od niedawna, na uniwersytecie był futbolistą i jeszcze się nie przestawił, lubi znienacka dokopać. Szkoda, że go pan nie widział na boisku dwa lata temu, powiadam panu, co za talent!”
Bolko Jerzy: “Nie szkodzi, ja się nie gniewam.”
Al: “No dobrze, do rzeczy. Przypominam, że pan zeznaje pod przysięgą. Powtarzam pytanie (powtarza dobitnie, wolniej i głośniej): co pan musi zrobić dla rządu polskiego w zamian za te przywileje?”
Bolko Jerzy: “Nic nie muszę robić. Rzad polski, który przyznał mi Kartę Polaka, daje w ten sposób wyraz swojemu uznaniu dla roli, jaką odgrywają w świecie emigranci z Polski, ale w zamian niczego ode mnie nie wymaga ani nie oczekuje.”
Al (cierpliwie): “Rozumiem. (notuje) Niczego nie wymaga. Być może, ale po tych niedawnych aferach szpiegowskich rząd USA nie moze sobie pozwolić na ryzyko, że kiedyś w przyszłości polski rząd zacznie od pana wymagać albo oczekiwać. Do czasu wyjaśnienia, do czego służy ta dziwna karta, zostaje pan zawieszony w dostępie do materiałów objętych tajemnicą państwową. Pański login?”
Bolko Jerzy: “skowr80″. (literuje) S-K-O-W-R-osiem-zero. To na pamiątkę Sierpnia 1980.
Al: “Pańskie hasło?”
Bolko Jerzy: “Przecież hasła nie wolno mi nikomu podawać.”
Al: “Bardzo dobrze, prawidłowa odpowiedź, ale ja to i tak zaraz sprawdzę (stuka w klawiaturę). O, już mam - “stocznia”. To coś znaczy?”
Bolko Jerzy: “Tak, to jest miejsce, gdzie się w sierpniu 80 zaczęło.”
Al (wystukuje coś na klawiaturze komputera i energicznie naciska klawisz ENTER): “Tak, tak, slyszalem: Wal, Wał... Wałęsa i ten drugi, jak mu tam, Kisz, Kish… chyba Kiszczak? Pan, znaczy, romantyk? Strasznie to wszystko dawno było, ale ostatnio oglądałem coś na ten temat w telewizji, chyba jakaś rocznica? Sierpień sierpniem, ale login do projektu też pan ma na razie zawieszony. Poza tym, login powinien mieć minimum osiem znaków, a pański miał tylko siedem, proszę o tym pamiętać na przyszłość. Niech się pan nie denerwuje, przeprowadzimy dochodzenie i wszystko się wyjaśni. Powinno nam to zająć jakieś dwanaście do osiemnastu miesięcy ale, pan rozumie, mamy teraz kupę roboty i dużo zaległosci, a pana trzeba będzie sprawdzać także poza terytorium Stanów”.
Bolko Jerzy (zdenerwowany): “Ależ panowie, ja jestem szefem zespołu istotnego dla całości projektu! Na moim stanowisku nie można wykonywać obowiązków służbowych bez dostępu do materiałów tajnych. Jak nie będę mógł pracować, to firma mnie przecież zwolni! Nikt mi nie będzie płacił za nic przez 18 miesięcy, aż panowie ukończą dochodzenie!”
Al (cierpliwie): “Przykro nam, ale firma jest prywatna. To tylko kontrakt, przy którym pan do wczoraj pracował, jest rządowy. Natomiast rząd Stanów Zjednoczonych podejmuje zupełnie zwyczajne, rutynowe środki ostrożności dla zabezpieczenia poufnych informacji. Jako lojalny obywatel amerykański, pan to na pewno rozumie, robimy to również i w pańskim interesie. A do pańskiego zatrudnienia my nic nie mamy, to prywatna sprawa pomiędzy panem i pańskim pracodawcą. Dziękujemy panu, że zechciał się pan do nas pofatygować” (robi jakąś notatkę w teczce, starannie ją zamyka i odkłada na dużą stertę z lewej strony biurka)
Bill: (wstaje, wychodzi zza biurka, otwiera drzwi wyjściowe przed Bolkiem, zagląda do poczekalni)
“Następny!”
(wyjmuje paczkę gumy do żucia, wybiera jedną, odwija, wsadza do ust, wracając do biurka papierek starannie wrzuca do kosza, siada na swoim miejscu, bierze teczkę z dużej sterty po prawej stronie biurka, otwiera i podaje Alowi)
Światła gasną, w ciemności narasta chór:
Chór (po polsku):
“Radosnym krokiem idziemy w słoneczny świat, wznosząc do góry i czoło, i pięść; w bój nas powiodą zwycięstwo i młodość; przez rewolucję, o wolność wszystkich ziem (bis)”.
Chór (ta sam melodia, polski przekład przechodzi w rosyjski oryginał):
“Nam piesnia drużyt’ i żyt’ pomagajet / Ona kak drug, i zawiot, i wiediot / I tot, kto s piesniej po żizni szagajet / Tot nigdie i nikogda nie propadiot (bis)”
KURTYNA





komentarze (3) skomentuj