Po co właściwie sądzić Jaruzelskiego pod zarzutem kierowania związkiem przestępczym mającym na celu bezprawne zamykanie obywateli PRL w więzieniach i obozach internowania?
Jeżeli już zachłystujemy się suwerennością PRL, uznajemy ciągłość prawną PRL-RP i jurysdykcję prawa PRL w latach 1944-89, to Jaruzelskiego znacznie szybciej i całkowicie niekontrowersyjnie można skazać na dożywotnie (w praktyce) więzienie pod znacznie poważniejszym zarzutem - za udział w związku przestępczym majacym na celu dokonanie zbrodni ludobójstwa przy pomocy broni masowej zagłady.
Mamy wszystkie dowody.
12 czerwca 1969 roku Polska Rzeczpospolita Ludowa ratyfikowała traktat o nierozprzestrzenianiu broni jądrowej (Nuclear Non Proliferation Treaty).
Artykuł II NNPT stanowi: "Każde z państw-stron nie posiadających własnej broni jądrowej (non-nuclear-weapon State Party) zobowiązuje się nie przyjmować z jakiegokolwiek źródła broni jądrowej ani innych jądrowych środków wybuchowych."
Dobitnie pokazując, gdzie Polska ma jakieś tam traktaty, dnia 30 stycznia 1970 roku przekazano do użytku Armii Radzieckiej składy amunicji jądrowej w Templewie k/Sulinowa, Brzeźnicy-Kolonii i Podborsku, wybudowane na własny koszt przez Polskę na podstawie porozumienia ministrów obrony PRL i ZSRR z dnia 25 lutego 1967 roku. Ze strony PRL podpisał to porozumienie Marian Spychalski, który niestety już nie żyje i nie może zostać pociagnięty do odpowiedzialności, ze strony ZSRR Andriej Greczko.
Nie ma i nigdy nie było żadnych wątpliwości co do przeznaczenia tych obiektów. Porozumienie wykłada kawę na ławę: "Złożenia amunicji jądrowej i rozmieszczenia jednostek wojskowych przeznaczonych do ich utrzymania i przygotowania dokonuje strona radziecka po przyjęciu gotowych obiektów przez komisję mieszaną." Do złożenia amunicji jądrowej w trzech obiektach specjalnych doszło w 1970 roku, wkrótce po ich przekazaniu do użytku. Oskarżony Jaruzelski był wówczas ministrem obrony narodowej PRL.
Nie ma również żadnych wątpliwości, że formalnie ratyfikowana przez Sejm PRL umowa międzynarodowa była aktem prawnym wyższego rzędu niż międzyresortowe porozumienie ministrów obrony narodowej PRL i ZSRR, którego najwyższy organ władzy ustawodawczej PRL, Sejm, nie tylko nie ratyfikował, ale nigdy na oczy nie widział.
Na ogólnych zasadach prawa międzynarodowego publicznego, traktat NNPT stanowił od daty ratyfikacji akt prawny prawa narodowego PRL, obowiazujący w polskiej jurysdykcji terytorialnej i administracyjnej.
Oskarżony Jaruzelski złamał to prawo, biorąc udział w związku przestępczym występującym pod nazwą „Ministerstwo Obrony Narodowej Polskiej Rzeczypopolitej Ludowej“, i winien dziś za udział w tym związku przestępczym odpowiadać.
O ile stoimy nadal na stanowisku, że podczas istnienia PRL jej prawo miało moc obowiązującą, to Jaruzelski to prawo zlamał.
O ile natomiast dochodzimy do wniosku, że takiej mocy nie miało, no to wtedy przestaje działać możliwość obrony przed oskarżeniami o zbrodnie okresu PRL, w myśl której zbrodniarze działali zgodnie z ówczesnym prawem.
Nie mamy natomiast opcji twierdzenia, że PRL-owskie prawo czasem miało moc obowiązującą, a czasem nie, a kryteriami jego obowiązywania przed wielu laty są dzisiejsze życzenia komunistycznych krętaczy i osobista wygoda sowieckiego janczara.





komentarze (3) skomentuj