Naczelny Sąd Administracyjny wielokrotnie orzekał, że rzekome pozbawienie obywatelstwa polskiego emigrantów 'marcowych' (1968-1972) było nieważne ab initio, z powodu prawnej niemożliwości w ówczesnym prawie PRL by kogokolwiek pozbawić obywatelstwa polskiego tajnym ukazem stosowanym en masse, bez podejmowania i doręczania indywidualnych decyzji.
 
Urzędnicy III RP jednak wiedzieli lepiej, i pomimo upadku PRL oraz prawomocnych orzeczeń NSA RP, odmawiali potwierdzania obywatelstwa polskiego nielicznym chętnym, którzy je w tych okolicznościach utracili, a raczej, w myśl orzeczeń  NSA, nie utracili. No bo sądy sądami, prawo prawem, orzeczenia orzeczeniami, co z tego że prawomocne, ale nie będą Żydy pluć nam w twarz!
 
Więc  wojewódzcy übermenschen konsekwentnie odmawiali emigrantom pomarcowym potwierdzeń obywatelstwa polskiego, konsekwentnie demonstrując gdzie  wszystkie sądy Rzeczypospolitej razem wzięte mogą jej urzędnikom naskoczyć. 
 
Praworządność przywrócił minister spraw wewnętrznych Grzegorz Schetyna, po cichu wydając w 2008 roku tajny ukaz, który na światło dzienne wyszedł dopiero teraz, że od jutra ma być praworządnie. Urzędnicy maja przestać odmawiać. Ukaz sprężyście wykonano. I już jest praworządnie. 
 
 
"Na cztery dni przed uroczystymi obchodami 40 rocznicy Marca '68 Schetyna rozesłał do wojewodów instrukcję: "Po zapoznaniu się z przedstawionymi materiałami podjąłem decyzję o zmianie linii orzeczniczej MSWiA w tych sprawach. (...) Komunistyczne państwo poprzez prześladowania i szykany wymierzone w obywateli polskich pochodzenia żydowskiego doprowadziło do podjęcia przez nich trudnych i bolesnych decyzji. Działania podjęte w warunkach takiego przymusu nie mogą być podstawą rozstrzygnięć administracyjnych w demokratycznym państwie prawa".
 
Po roku sprawdziliśmy, jaki list odniósł skutek. Okazało się, że stuprocentowy. MSWiA poinformowało nas, że od 1 marca 2008 r. do 31 stycznia 2009 r. wydano 77 decyzji pozytywnych i ani jednej odmawiającej potwierdzenia obywatelstwa. Szef MSWiA wydał 5 pozytywnych decyzji w odpowiedzi na odwołania tych, którym wcześniej odmówili wojewodowie. I zmienił 12 własnych negatywnych decyzji."
 
 Znaczy, ludzki pan!
 

 Czy w takim razie ja się mogę w związku z tym renesansem praworządności także uniżenie pochylić do miłościwych nóg panaministrowych, żeby teraz z kolei zaniechano wymyślnych wstrętów administracyjnych wobec osób, które pragną skorzystać ze swego prawa obywatelskiego zagwarantowanego im w art.34 ust.1 Konstytucji RP, i zrzec sie obywatelstwa polskiego?