moje komentarze

  • 04.02.2012 14:50

    @chirl

    "Banuj. Powiewa mi to. Jeśli kiedykolwiek zawędrowałem na twój blog, to z pewnościa przez pomyłkę. W towarzystwie notorycznych kłamców, takich jak ty, nie czuję się dobrze."


    Nieporozumienie. Banując cię, mam nadzieję dać innym przykład. Banowanie trolli jest konieczne dla higieny, tak samo jak mycie zębów, zmiana gaci etc.
    JFLIBICKI: Pospieszalski jak Kononowicz? „Bliżej” smoleńskiego zamachu
  • 04.02.2012 14:44

    Ja w sprawie formalnej

    Rutkowski to jest były detejktyw prywatny z odebraną licencją - jaki jest właściwie jego tytuł prawny do przesłuchiwania, wyciągania zeznań, prowadzenia jakiegokolwiek śledztwa w jakiejkolwiek sprawie?

    Zawsze mi sie wydawało, że zeznania to są formalne wyjaśnienia świadka lub podejrzanego, skladane do protokołu przez odpowiednio upoważnionym urzędnikiem panstwowym albo funkcjonariuszem policji. Rutkowski nie jest ani jednym, ani drugim.
    E.DANTES: Zły Rutkowski i biedna matka Magdy.
  • 04.02.2012 14:40

    @Celeste re: Rutkowski

    "Rutkowski tez paru dni potrzebowal na wyciagniecie z niej zeznan."

    Pardon, ale kto to jest Rutkowski i jaki ma tytuł do "wyciągania" z kogokolwiek "zeznań"? Zeznania to są formalne wyjaśnienia skladane do protokołu, przed urzędnikiem państwowym upoważnionym do prowadzenia śledztwa.

    Natomiast Rutkowski to jest były PRL-owski milicjant i były detektyw prywatny który stracił licencję. Jak stracił licencję, to jest w tym zawodzie nikim i nie jest uprawniony do prowadzenia jakiegokolwiek śledztwa. Niezależnie od ostatecznego wyniku sprawy zakończonej śmiercią dziecka, Rutkowski w każdym normalnym kraju musiałby za te numery odsiedzieć.
    ZWYCZAJNA KOBIETA: A dlaczego nie miała zabić?
  • 04.02.2012 14:35

    @Poncjusz Piłat re: zabobony

    Te komusze też?

    Te są dla jeszcze prostszych
    ZWYCZAJNA KOBIETA: A dlaczego nie miała zabić?
  • 04.02.2012 14:32

    @Stef 1 re: pomysł

    Przykro mi, proszę pana, ale nie mam pomysłu. Mamn swoje lata i swoje widziałem, dlatego jestem w materii, o którą pan pyta, pesymistą. Między innymi dlatego sam jestem emigrantem i panu też to samo radzę. Lepiej już było. Emigrować, naturalizować się, zdobywać znaczenie, przechowywać pamięć. Przyjdzie czas.
    STEF 1: Fryzjer minister Muchy, czy mój szewc - wybór należy do Ciebie!
  • 04.02.2012 12:01

    Pomału, pomału, może to jest droga do 'rządu fachowców'?

    Minister Mucha jest także stałą klientką warszawskiej firmy szewskiej pana Jana Kielmana, szyjącej ręcznie od 1883 r. buty na najwyższym światowym poziomie. Pan Kielman wie co rob,i i wie o czym mówi, gdy czasami wypowiada się publicznie (zob. www.kielman.pl). To są przymioty w Polsce rzadkie i cenne, wśrod polityków wręcz nieznane.

    Gabinet ministrów z udziałem szewca, krawcowej, fryzjera, manikurzystki, pedikiurzystki i kosmetyczki pani Muchy to byłaby Liga Mistrzów w porównaniu z obecną Radą Ministrów, jeśli chodzi o kompetencję w wykonywanym zawodzie.

    Pokaż mi pan polską firmę polityczną, która od 1883 r. robi swoje, jest au courant najnowszych trendów, wypowiada się składną polszczyzną i do sensu, oraz cieszy się powszechnym poważaniem na arenie międzynarodowej.

    To jest trochę tak, jak w tej starej anegdocie o Melchiorze Wańkowiczu i jego krawcu, który podjął się uszycia spodni, wziął zadatek i nie kończył roboty przez wiele tygodni. Przy którejś kolejnej rozmowie z krawcem w tej sprawie, zniecierpliwiony Wańkowicz sarknął, że Pan Bóg stworzył świat w siedem dni, zaś krawiec szyje te cholerne spodnie już trzeci miesiąc - "Tak jest, panie Wańkowicz", odparł mistrz krawiecki - "ale popatrz się pan na ten świat, a teraz popatrz pan na te spodnie. Jest różnica?"

    Jan Kielman na prezydenta!
    STEF 1: Fryzjer minister Muchy, czy mój szewc - wybór należy do Ciebie!
  • 04.02.2012 11:50

    @1asan - Rosyjska zemsta

    Rosjanie tradyjnie dokonują aktow zemsty tak, aby wszyscy wiedzieli kto zabił, ale aby niczego nie można było udowodnić na sto procent.

    Litwinienki nie trzeba było truć egzotyczną trucizną - kosztownym i trudnym do otrzymania izotopem polonu Po-210. Wystarczyło zapłacić dowolnym miejscowym oprychom, żeby go po cichu pchnęli nożem na londyńskiej ulicy. Ale jak użyto polonu, którego Rosja jest jedynym komercjalnym producentem na świecie, w dawce, której koszt na wolnym rynku wynosiłby ponad 10 mln dol., to sam dobór trucizny był jak podpis cyrylicą na wyroku. No i jeszcze bonus był taki, że Litwinienko umierał w męczarniach na oczach świata przez kilka dni, jako ostrzeżenie dla innych.

    Więc o ile prezydent RP stał się przedmiotem rosyjskiej zemsty, to taki sam podpis trzeba było złożyć - "nigdy się nie dowiecie, jak zginął wasz prezydent - no i co nam zrobicie?"
    JFLIBICKI: Pospieszalski jak Kononowicz? „Bliżej” smoleńskiego zamachu
  • 04.02.2012 11:28

    @chirl - Wyrazy wdzięczności

    Wyrazy wdzięczności, zapomnialem cię poprzednio zabanować na swoim blogu, dzięki za przypomnienie.

    Jeśli wybito tylko jedno okno, to o jedno za dużo. Poza tym, co to znaczy "wybito" - bezosobowo? A konkretnie, kto wybił i na czyj rozkaz?


    text describing the image

    text describing the image
    JFLIBICKI: Pospieszalski jak Kononowicz? „Bliżej” smoleńskiego zamachu
  • 04.02.2012 10:47

    @Witek re: strzelcy łotedwscy

    O ile wiem, strzelcy łotewscy nie byli rewolucjonistami, lecz zdyscyplinowanymi najemnikami...
    FORUM ROSJA-POLSKA: Komuniści oskarżyli Kreml o spowodowanie nadzwyczajnych mrozów
  • 04.02.2012 10:24

    @Ufka - zdrowe i precyzyjne motywy techniczne

    Wybijanie okien miało swój preczyjny sens techniczny.

    Google stress pattarns, polarimetry, visualisation of stress patterns. Pozdrawiam

    http://wtemaciemaci.salon24.pl/232370,lom-kontra-oszolom
    JFLIBICKI: Pospieszalski jak Kononowicz? „Bliżej” smoleńskiego zamachu
  • 04.02.2012 10:22

    Bliżej czego?

    Skoro pan pyta, panie senatorze, spieszę z odpowiedzią:
    Bliżej końca pańskiego i takich jak pan w życiu publicznym.
    JFLIBICKI: Pospieszalski jak Kononowicz? „Bliżej” smoleńskiego zamachu
  • 04.02.2012 10:18

    @estamos

    Ależ drogi panie, doprawdy...

    Żadna to moja ocena człowieka. Bardziej reklama zdrowego sensu sprawdzania faktów i umiaru w doborze argumentów w dyskuji.

    W zupełności zgadzam się z panem, że przyzwoity tłum trudno dziś znależć. Ja byłem w 1979 roku w tym dobrze ponad milionowym tłumie na mszy papieskiej na krakowskich Błoniach. Większego zgromadzenia pewnie w życiu już nie zobaczę. Zapamiętałem transparent nad tłumem, odważny na tamte czasy, z napisem: "Daj nam poczucie siły i Polskę daj nam żywą". Jak zawsze, wszyscy chcieli dobrze, a wyszlo jak zwykle. Między innymi dlatego mieszkam tu, gdzie mieszkam. Pozdrowienia.
    GRZEGORZ GOZDAWA: AMERYKAŃSKIE KOMPLEKSY POLAKÓW
  • 04.02.2012 10:10

    Mnie to nie martwi, pod warunkiem że to kompetentni rzemieślnicy


    Może być i wpływ pozytywny.

    Minister Mucha jest także stałą klientką warszawskiej firmy szewskiej pana Jana Kielmana, szyjącej ręcznie od 1883 r. buty na najwyższym światowym poziomie. Pan Kielman wie czym mówi, gdy czasami wypowiada się publicznie (zob. www.kielman.pl). Są to przymioty w Polsce rzadkie i cenne, wśrod polityków wrfęcz nieznane

    Jan Kielman na prezydenta!
    JAWSKI: Fryzjer Minister Joanny Muchy
  • 04.02.2012 10:08

    @kejow - niech pan pomyśli

    Niech pan pomyśli spokojnie.

    Gabinet ministrów z udziałem szewca, krawcowej, fryzjera, manikurzystki, pekiurzystki i kosmetycznki pani Muchy to byłaby Liga Mistrzów w poróownaniu z obecną Radą Ministrow, jeśli chodzi o kompetencję w wykonywanym zawodzie.

    Pokaż mi pan polską firmę polityczną która od 1883 r. robi swoje, jest au courant najnowszych trendów, wypowiada się składną polszczyzną i do sensu, oraz cieszy się powszechnym poważaniem na arenie międzynarodowej.

    To jdest trochę tak, jak w tej starej anegdocie o Melchiorze Wańkowiczu i jego krawcu, który podjął się uszycia spodni, wziął zadatek i nie kończył roboty przez wiele tygodni. Przy którejś kolejnej rozmowie z krawcem w tej sprawie, zniecierpliwiony Wańkowicz sarknął, że Pan Bóg stworzył świat w siedem dni, zaś krawiec szyje te cholerne spodnie już trzeci miesiąc, a końca nie widać - "Tak jest, panie Wańkowicz", odparł mistrz krawiecki - "ale popatrz się pan na ten świat, a teraz popatrz pan na te spodnie. Jest różnica?"

    Jan Kielman na prezydenta!
    JAWSKI: Fryzjer Minister Joanny Muchy
  • 04.02.2012 09:20

    @estamos - pan wie jedynie, że gdzieś dzwonią...

    "W Anglii do dziś obowiązuje przepis, że przed każdym samochodem musi biec parobek z latarnią. Dobrze świadczy o policjantach, że nie egzekwują.


    Nie, nie obowiązuje.
    jak się chce po kimś trochę pojeździć, to się należy przyzwoicie przygotować i najpierw sprawdzić fakty.

    Obowiązek opisany przez pana (latarnia w nocy, czerwona flaga w dzień) istniał w Wielkiej Brytanii w latach 1865-1878, a formalnie do 1896, na podstawie serii ustaw znanych zbiorowo jako Locomotive Acts, pierwszych nieśmialych prób regulacji prawnej ruchu drogowego pojazdów mechanicznych.

    Do grupy pięciu ustaw Locomotive Acts należą ustawy: The Locomotives on Highways Act 1861, The Locomotives Act 1865, Highways and Locomotives (Amendment) Act 1878, The Locomotives on Highways Act 1896, oraz Locomotives Act 1898.

    Opisane przez pana wymaganie znajdowało się w The Locomotive Act 1865, i znalazło się w niej w wyniku działalności lobbystycznej prowadzone przez koleje i producentów powozów konnych.

    Zostało zniesione w 1896 roku, ustawą The Locomotives on Highways Act 1896, z powodu oczywistej już do tego czasu jego niepraktyczności i pośmiewiska, na jakie wystawiało rząd. Egzekwowania tego wymagania w praktyce policja brytyjska zaprzestala znacznie wcześniej, około 1878 roku, na 18 lat przez jego formalnym zniesieniem

    Wujek Google, tytuły tych ustaw i pół godziny czasu dostarczą panu na każde życzenie szczegółów historycznych, włącznie z wymiarami tej flagi ostrzegawczej i tabelami ograniczeń szybkości pojazdów.

    Cytuję z wlasnego tekstu sprzed sześciu lat:

    - emigranci nie dali sobie wrzucać, i zaczęli udowadniać krajowym, że jak się
    nie wie o czym się mówi, to lepiej nic nie mowić

    :-))))

    Brz obrazy. Serdecznie pozdrawiam.
    GRZEGORZ GOZDAWA: AMERYKAŃSKIE KOMPLEKSY POLAKÓW
  • 04.02.2012 04:19

    Napisalem ten tekst sześć lat temu - i co, zestarzrzał się?

    W krótkich słowach podsumuję ci podłoże konfliktu
    Emigranci-Krapole (Krapol = KRAjowy POLak):

    - polscy emigranci mieszkający na Zachodzie od 15-30 lat, dobrze zintegrowani,
    mający tam normalną prace, normalne życie, rodziny, obywatelstwo krajów
    zamieszkania etc., i na ogół z doświadczenia dobrze wiedzący o czym piszą,
    zaczęli tu pisać w jak najlepszych intencjach, próbując pomóc najnowszej
    generacji wyjeżdżającej na Zachód w uniknięciu niektórych błędow, które swego
    czasu popełnili sami i z konsekwencjami których zapoznali się na własnej skórze;

    - emigranci czynią to w sposób raczej bezpośredni - jak ktoś sobie poradził z
    osiedleniem na Zachodzie, to jest to zazwyczaj gość konkretny, bezpretensjonalny
    i mocno osadzony w rzeczywistości, więc opisuje życie takie, jakie jest, a nie
    takie, jakie zdaniem PT Rodaków z Kraju powinno być;

    - nowa generacja wyjeżdżających z Polski to nie są jeszcze na razie emigranci; w
    tej chwili, to są ciągle jeszcze gastarbeiterzy i pracownicy sezonowi, trochę tu
    i trochę tam; ale wielu z nich, już niedługo, zostanie emigrantami i naszymi
    przyjaciółmi, przebywszy podobną do naszej szkołę życia;

    - młodzi Polacy, zwłaszcza ci wykształceni, wyjeżdżający dziś na Zachód, w
    znacznej części nie wrócą do Polski, zostaną emigrantami przede wszystkim z
    powodu logicznej reakcji jednostek na klasycznie polską, programową wredność
    Rzeczypospolitej wobec własnych obywateli, a specjalnie wobec osób usiłujących
    się wyzwolić z kurczowego uścisku państwa (podwójne opodatkowanie, trudność
    załatwienia czegokolwiek w konsulatach, bezinteresowna upierdliwość polskich
    urzędników, męcząca atmosfera ogólnopaństwowego bezhołowia, w której państwo nic
    nie wie, ale za to wszystko może, a nikt nie zna dnia ani godziny).

    - normalne, zachodnie państwo dba o to, by swemu obywatelowi bez potrzeby
    d.u.p.y nie zawracać, bo jak obywatel lata po urzędach, to nie pracuje; jak nie
    pracuje, to mniej zarabia i mniej podatku płaci, na czym traci skarb państwa.
    Polska dba przede wszystkim o to, by żaden jej obywatel nie zapomniał w żadnym
    urzędzie, czyje górą i kto tu rządzi, a straty pieprzy w długi bambus. Młodzi
    Polacy nie są ślepi ani głusi, i nie zabiera im długo zorientowanie się za
    granicą, jaki model państwa i stosunków państwo-obywatel wolą: - ten z
    dojrzałych demokracji parlamentarnych, gdzie urzędnik państwowy to "public
    servant", czyli sługa publiczny, czy ten z Dzikich Pól, gdzie maniera urzędników
    wywodzi się w prostej linii od czynowników z nahajem i naganem.

    - krótko po naszym przybyciu na forum, zaczęła tryskać w naszą stronę fontanna
    frustracji i inwektyw pompowanych przez PT Rodaków z Kraju, którzy tradycyjnie
    wiedzą wszystko najlepiej, w tym również, w jaki sposób należy sie osiedlać na
    Zachodzie, by od zaraz żyć kolorowo i na poziomie, czyli przynajmniej tak, jak
    Bill Gates; jakiekolwiek rady PT Rodacy z Kraju, czyli krapole (KRAjowi POLacy)
    przyjmują jako tyleż zbędne, co nieproszone pouczanie przez godnych pożałowania
    frajerów; nie przeszkadza im przy tym, że te rady są nie wcale dla nich,
    pozostających w kraju, tylko dla nowo wyjeżdżających;

    - emigranci nie dali sobie wrzucać, i zaczęli udowadniać krajowym, że jak się
    nie wie o czym się mówi, to lepiej nic nie mowić; dyskusja z krapolami jest o
    tyle trudna, że o ile dyskusja wg modelu zachodniego służy do dojścia do
    kompromisu miedzy dyskutującymi, o tyle dyskusja 'alla polacca' to monologi
    wygłaszane tonem nie znoszącym sprzeciwu, mające przymusić oponenta do
    bezwarunkowej kapitulacji i samokrytyki;

    - zdenerwowani, że ktoś śmie kwestionować ich bzdety, krajowi zdwoili wtedy
    tempo pompowania ekskrementu według klasycznych zasad czarnej propagandy na polu
    rżnięcia głupa i tzw. "wpierania dziecka w brzuch", czyli generacji zarzutów
    tyleż obelżywych co absurdalnych.

    Zdaniem PT Rodaków z Kraju, mnie jest na emigracji tak źle, że już wytrzymać nie
    mogę, i nic dziwnego, ponieważ ich zdaniem zajmuję się od 20 lat, na zmianę,
    myciem żydowskich kibli i zrywaniem azbestu. Kraj mój podobno chwiejnie
    balansuje nad przepaścią i nie umywa się do nadwiślańskiej oazy dobra i piękna.
    Co prawda żadna statystyka tego nie potwierdza, ale to rodakom nie szkodzi, oni
    wiedzą lepiej: - to jest statystyka niepolska, a zatem niedobra, fałszywa i
    przekupna. Nikomu naturalnie nie przeszkadza, że mnie samemu zupełnie nic o tym
    wszystkim nie wiadomo, ponieważ wszystkowiedzący PT Rodacy z Kraju-Raju na
    wszystkich krajach świata naturalnie znają się daleko lepiej niż ich mieszkańcy.

    - już sam wybór argumentów pozwala zauważyć, że czcigodni interlokutorzy nasi,
    nadający z wnętrza obszernej macicy Macierzy, w d.u.p.i.e byli i g.ó.w.n.o
    widzieli, jak się to ładnie po polsku mówi wśród ludu.

    Stereotyp Greenpointu i Jackowa, jako jedynej możliwej Polonii, został
    wykreowany w Polsce przez frustrata-nieudacznika, który chciał zrobić w Ameryce
    kasę, tylko jakoś nikt tam mu nie chciał tej kasy wpłacać (Redliński -
    "Szczuropolacy"). Redliński wrócił do Ojczyzny, kiedy koledzy w USA uratowali go
    w ostatniej chwili przez zapiciem się na śmierć, wsadzając go do samolotu do
    Polski.

    W kraju, stereotyp Polonii pióra p. Redlińskiego jest w powszechnym obiegu i
    funkcjonuje jako straszak przed emigracją i emigrantami. Kochają ten stereotyp
    zwłaszcza krajowi nieudacznicy, którzy nic sami dla siebie nie zrobią, natomiast
    usiadłszy wygodnie czekają, aż państwo będzie im dawać. Z życiem przytłaczającej
    większości Polaków na Zachodzie alkoholowe majaczenia p. Redlińskiego mają
    niewiele wspólnego. Kto tyle wie o emigracji, co u Redlińskiego wyczytał, ten
    sam się kompromituje, próbując o tym perorować.

    Cały spór "Emigranci kontra Krapole" jest o tyle bezsensowny, że krapole ani go
    nie wygrają, ani nie mają żadnej szansy na taka wygraną, bo ich punkt widzenia
    opiera się na wydumanej wizji nieistniejącego świata.

    My z czasem odejdziemy z tego forum, znużeni wulgarnością tambylców i znalazłszy
    sobie inne rozrywki. Dalej będziemy żyć tak samo jak przedtem, tam, gdzie żyjemy
    z powodzeniem już od wielu lat. Różnica przed i po tym interesującym
    doświadczeniu socjologicznym bedzie tylko taka, że wszystkich krajowych
    suplikantów o pomoc, poparcie, mieszkanie, bilety, posady, stypendia, lobbying
    o zniesienie wiz etc. będziemy po prostu konsekwentnie pędzić won, bez wdawania
    się w żadne indywidualne szczegóły.

    Frustraci krajowi natomiast dalej będą się dusić we własnym sosie i zasuwać od
    świtu do nocy za 900 złotych miesięcznie, przekonani, że choć im bieda, to za
    to są szlachetniejsi, bo posiedli tajemną, mistyczną polską wiedzę o
    wszechświecie, która ich czyni lepszymi i mądrzejszymi. Od wszystkich.

    Ja rozumiem, że jak kogoś napompowano od przedszkola przekonaniem o własnej
    wyjątkowości, - opoka, przedmurze, husaria pod Wiedniem, Szwedzi pod
    Częstochową, trzech wieszczów, Chrystus Narodów, Sienkiewicz, Trylogia, zaslugi,
    krzywda, zdrada aliantów etc. - to wtedy wyjątkowo przykre jest zbudzić się z
    ręką zanurzoną po łokieć w nocniku, kiedy się okazuje, że całej tej wyjątkowej
    wyjątkowości nie starcza na trzy posiłki dziennie w żadnym kraju świata, a
    specjalnie w Polsce, zaś w świecie nikt z zapartym tchem nie czeka na zstąpienie
    z nieba Polaków do jego kraju.

    Ale to już doprawdy nie jest wina emigrantów.
    GRZEGORZ GOZDAWA: AMERYKAŃSKIE KOMPLEKSY POLAKÓW
  • 04.02.2012 03:57

    @Kisiel

    "Niewykluczone, że bez Solidarności nie mielibyśmy dziś III RP (czytaj: neopeerelu), tylko normalną Polskę."


    Wszystkjo zależy od kryteriów normalności i kolektywu, jaki miałby je uchwalać...
    GADOWSKI: Wałęsa - zakładnik WSI, spotyka komunistę Pawlaka - czytajcie "G
  • 04.02.2012 01:27

    @foros - cienko to widzę, drogi Watsonie

    ...a wlaściwie w ogóle tego nie widzę. Raz, że on ma za sobą historię zmian frontu, więc mógłby front zmienić ponownie. Ponadto jest niezależny materialnie. Mógłby znagła zrezygnować i zamieszkać przy żonie w stanie Maryland lub Wirginia i tam pisać wspomnienia spędzające sen z powiek wielu poważnym ludzion. Znaczy, nie daje koniecznych gwarancji. Dopóki można jechać na jego ego, wszystko jest fajnie, ale on ma do dyspozycji opcję zdecydowania, że milsza mu głowa niż ego, a to jest niepożądane.
    GADOWSKI: Wałęsa - zakładnik WSI, spotyka komunistę Pawlaka - czytajcie "G
  • 03.02.2012 10:48

    @Harcownik re: troska

    "zamiast reprezentowania interesu wyborców, mamy zwykłe kunktatorstwo i troskę o własną karierę."

    Rzeczywiście. Cholera z tym nowomodnymi, wcześnie nigdy nie widzianymy obyczajami polityków.
    LIDIA GERINGER DE OEDENBERG: Coraz dziwniej wokół ACTA
  • 03.02.2012 10:47

    @KarolV - O tym kto ustala te standardy opowie David Icke na YT

    Niech zgadnę - jaszczury-replikanci z Alfa Centauri?
    LIDIA GERINGER DE OEDENBERG: Coraz dziwniej wokół ACTA

poprzednia 123456789... następna

Wszystkie notki Dodaj bloga do ulubionych
Moje komentarze Blog przez RSS
Komentarze przez RSS

BACKUP: http://staryw.blogspot.com
image


ZOSTAŃ EMIGRANTEM.
IM PRĘDZEJ I DALEJ, TYM LEPIEJ.

"Powojenne pojednanie historyczne Francji i Niemiec utorowało drogę do powstania Unii Europejskiej. Z kolei mądrość i wspaniałomyślność narodów rosyjskiego i niemieckiego oraz przezorność działaczy państwowych obu krajów pozwoliły uczynić zdecydowany krok w kierunku budowy Wielkiej Europy. Partnerstwo Rosji i Niemiec stało się przykładem wychodzenia sobie naprzeciw, patrzenia w przyszłość przy zachowaniu troskliwego stosunku do pamięci o przeszłości. I dzisiaj rosyjsko-niemiecka współpraca odgrywa wielce ważną, pozytywną rolę w polityce międzynarodowej i europejskiej."

Władimir Władimirowicz Putin, 31.08.2009

Anglia kosztuje sprzedawcę jabłek na lokalnym rynku i fryzjerkę z obwoźnego salonu fryzjerskiego circa £50 na miesiąc, i w pakiecie dostaje się dwór, królową, broń atomową, coroczne „trooping the colour”, wyścigi w Ascot, BBC1, BBC2, BBC3, BBC4 plus kilka kanałów tematycznych i Borisa Johnsona (to tak z grubsza), w czasie gdy ich polskie odpowiedniki muszą wybecalować £250 (sic!) na likwidację armii, niemoc policji, opieszałość sądów, wszechobecną korupcję, kolesiostwo na uczelniach, słabość kapitałową polskich firm, powódź, Bronka z jego potomstwem, przyjaciół Putina i kuzynów Angeli, likwidację mediów publicznych, a na deser Palikota, twarz polskiego „liberalizmu”, szefa wiekopomnej komisji „Przyjazne Chamstwo”. Pięć razy więcej za wschodnią podróbkę państwa. Dużo.

Rolex, 14.06.2010

POLONIA  BEZ  CENZURY  

STARY  WIARUS  BACKUP               free counters

Ostatnie notki

  • Polanezja

      Od czasu katastrofy smoleńskiej myślałem, że już żadne doniesienia krajowe mną nie wstrząsną, ale poseł...

    25.01.2012 08:10 37
  • Nadal mundur kapitana Protasiuka

     Jeżeli mundury gen. Andrzeja Błasika i wiceadm. Andrzeja Karwety, dowódcy MW, są w stanie takim jak...

    20.01.2012 10:16 18
  • Mundur kpt. Protasiuka a kontekst sytuacyjny

    Rosemann pisze: rosemann.salon24.pl/382142,kto -pilotowal-tupolewa-kontekst-s ytuacyjny   Wracając jednak do...

    17.01.2012 13:15 12

Moje ostatnie komentarze

Aktywne dyskusje

Archiwum postów

PnWtŚrCzPtSoNd
  12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
272829    

Ulubione blogi i lubczasopisma

zamknij

Logowanie